Opis
Zanoni jest romansem i nie jest romansem – tę przewrotną uwagę samego Bulwer-Lyttona należy potraktować nie jako grę słów, lecz jako pierwszą wskazówkę dla czytelnika. Otwiera ona bowiem dzieło wielopłaszczyznowe, a zarazem jedno z niekwestionowanych arcydzieł światowej literatury, w którym opowieść miłosna, poemat prozą, kronika historyczna, traktat filozoficzny i księga wtajemniczenia istnieją obok siebie, wzajemnie się dopełniając.
Na pierwszym planie stoi piękno. Są w Zanonim ustępy, w których proza zdaje się piękniejsza od poezji: obrazem, rytmem, muzyką zdania i zdolnością wydobywania blasku zarówno z pejzażu, jak i z ludzkiego uczucia. Bulwer-Lytton nie tylko mówi o pięknie, lecz je celebruje. Rozsiane po całej książce cytaty z Tassa, Schillera, Shakespeare’a, Byrona, Wergiliusza i innych poetów nie są ozdobą, lecz drugim głosem narracji: komentują wydarzenia, zapowiadają je, niekiedy odsłaniają ich sens wcześniej niż narrator.
Równie imponująca jest konstrukcja powieści. Czytelnik przechodzi od miłości do grozy, od światła włoskiego nieba do zgnilizny więziennych cel, od muzyki i zachwytu nad Naturą do terroru, śmierci i rewolucyjnego obłędu. Wszystko to rozgrywa się na tle historii potraktowanej z niezwykłą starannością. Włochy, a następnie Francja czasu Rewolucji, Konwent, Robespierre i Panowanie Terroru nie są dekoracją – stają się żywą częścią dramatu.
Jeszcze głębiej leży filozofia. Czym jest życie? Czy miłość jest słabością, czy najwyższą formą poznania? Czy wiedza bez uczucia prowadzi ku światłu, czy ku pustce? Gdzie kończy się rozum, a zaczyna wiara? Bulwer-Lytton nie wygłasza kazań; pozwala, by odpowiedzią były wybory i losy jego bohaterów.
Znajdujemy w Zanonim również ton profetyczny. Rewolucyjny chaos, rozpad pojęć, zamiana wolności w przemoc, a moralności w narzędzie władzy ukazane są jako początek długiej epoki duchowego i ustrojowego rozstroju. Czytając te partie dziś, trudno nie dostrzec niepokojącej bliskości wielu opisanych mechanizmów.
Nie bez znaczenia jest również chwila, w której Zanoni pojawił się na świecie. Wiek XIX, który nauczył człowieka ujarzmiać parę, elektryczność i materię, stał się zarazem epoką niezwykłego odrodzenia zainteresowania tym, czego zważyć ani zmierzyć nie sposób. Magnetyzm, dawne misteria, kabała, hermetyzm, alchemia i tradycja różokrzyżowa ponownie wychodziły z zapomnianych bibliotek i zamkniętych gabinetów. Bulwer-Lytton nie obserwował tego zjawiska z daleka. Pozostawał w osobistym kontakcie z Éliphasem Lévím, jednym z najważniejszych twórców nowoczesnego okultyzmu, którego dzieła wywarły później ogromny wpływ na zachodnią tradycję ezoteryczną. Sam Zanoni, wydany już w 1842 roku, poprzedził pełny rozkwit tego ruchu i stał się jednym z dzieł, które pobudzały wyobraźnię kolejnych pokoleń poszukiwaczy. Współczesne badania historii ezoteryzmu wskazują wręcz jego wpływ na późniejsze brytyjskie odrodzenie różokrzyżowe, z którego środowiska wyrosły kręgi prowadzące w końcu do powstania Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku. Nawet Strażnik Progu – jedna z najbardziej przejmujących figur powieści – przekroczył granice literatury i wszedł do późniejszego języka teozofii i okultyzmu. Powieść zaczęła więc żyć drugim życiem: nie tylko jako dzieło sztuki, lecz również jako tekst czytany przez tych, którzy poszukiwali wiedzy ukrytej.
I tak przeszliśmy do płaszczyzny ezoterycznej – być może najgłębszej. Bulwer-Lytton posługuje się językiem hermetyzmu, różokrzyżowców, magii i tradycji inicjacyjnych z zadziwiającą swobodą. Nieprzypadkowo Aleister Crowley, jeden z najbardziej wpływowych okultystów XX wieku, umieścił Zanoniego w programie lektur A A – założonego przez siebie zakonu inicjacyjnego Argenteum Astrum (Srebrna Gwiazda), określając go jako dzieło wartościowe ze względu na fakty i sugestie dotyczące mistycyzmu. To szczególne świadectwo: praktyk okultyzmu dostrzegł w powieści coś więcej niż literacką dekorację.
Można więc czytać Zanoniego jako romans, powieść historyczną, poemat filozoficzny albo księgę inicjacyjną. Dopiero jednak wszystkie te warstwy razem pozwalają przeczuć rozmiar zamysłu autora. Jest to jedna z tych książek, których nie tyle się kończy, ile opuszcza – z poczuciem, że za ostatnią stroną pozostała jeszcze jedna zasłona.






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.