Opis
Najbardziej nieprawdopodobne w tej historii jest to, że nie została przedstawiona jako fantazja.
Willis George Emerson rozpoczyna Dymiącego Boga od zapewnienia, że nie zamierza pisać powieści fantastycznej, lecz przekazać relację prawdziwych wydarzeń – historię starego norweskiego żeglarza Olafa Jansena, którą ten miał powierzyć mu pod koniec życia wraz z rękopisem, mapami i szkicami. Sam Emerson zdaje sobie sprawę, jak brzmi to, co za chwilę opowie. Pisze o historii pozornie niewiarygodnej, lecz jednocześnie traktuje ją jako zapis doświadczeń człowieka przekonanego, że widział wszystko na własne oczy. I właśnie tutaj zaczyna się problem. Bo opowieść Jansena brzmi jak coś, czego nie powinno być możliwe.
W 1829 roku dziewiętnastoletni Olaf wraz z ojcem wyrusza niewielkim kutrem rybackim daleko na północ. Mijają Spitsbergen i Ziemię Franciszka Józefa, przedzierają się pomiędzy górami lodowymi i płyną dalej, w stronę obszaru, do którego – według przekazywanych w ich rodzinie tradycji – prowadzić miała droga ku legendarnej krainie za Północnym Wiatrem.
Z czasem zaczyna dziać się coś dziwnego. Powietrze staje się cieplejsze. Na morzu pojawia się słodka woda. Kompas zachowuje się w sposób niezrozumiały. A na horyzoncie widać matowoczerwone światło, którego nie da się pomylić ze znanym nam Słońcem. Potem pojawia się ląd. I ludzie.
Olaf i jego ojciec trafiają do świata zamieszkanego przez rasę olbrzymów – mężczyzn mierzących ponad trzy i pół metra, żyjących w rozwiniętej cywilizacji dysponującej potężnymi statkami, bezgłośnym napędem, elektrycznością i niezwykłymi środkami transportu. Dla Jansena jest to nieznany kontynent. Dla jego mieszkańców – ich zwyczajny świat.
W centrum tej rzeczywistości znajduje się Dymiący Bóg – ogromna, świetlista kula czy też chmura matowoczerwonego ognia, zawieszona w środku wewnętrznej przestrzeni Ziemi. Zapewnia światło i ciepło, wyznacza rytm dnia i nocy, a mieszkańcy uważają ją za tron Najwyższego.
Olaf twierdzi, że we wnętrzu Ziemi znajdują się ogromne rzeki, oceany, góry, miasta, bujna roślinność i zwierzęta osiągające monstrualne rozmiary. Ludzie żyją tam znacznie dłużej niż na powierzchni, a ich cywilizacja przewyższa świat znany XIX-wiecznemu Europejczykowi. Jansen spędza wśród nich ponad dwa lata.
Ale najbardziej zastanawiające w Dymiącym Bogu nie jest nawet to, co opisuje Emerson. Najbardziej zastanawiające jest to, że podobny motyw pojawia się raz po raz w zupełnie innych książkach, epokach i tradycjach. Juliusz Verne w Podróży do wnętrza Ziemi prowadzi swoich bohaterów przez wulkan ku olbrzymiemu światu ukrytemu pod naszymi stopami. Edward Bulwer-Lytton w Nadchodzącej rasie opisuje podziemną cywilizację Vril-ya, rozwiniętą daleko bardziej niż ludzkość powierzchni. William Richard Bradshaw w Bogini Atvatabaru również umieszcza wysoko rozwinięte społeczeństwo we wnętrzu planety. Francis Bacon w Nowej Atlantydzie nie prowadzi czytelnika pod ziemię, lecz do ukrytej równolegle cywilizacji – Bensalem – żyjącej poza światem znanym Europejczykom i dysponującej wiedzą wyprzedzającą swoją epokę.
Czy są to tylko literackie wariacje na ten sam temat? A może powracający archetyp czegoś znacznie starszego?
Bo poza literaturą pojawia się jeszcze Agarta Saint-Yvesa d’Alveydre – ukryte królestwo wtajemniczonych, którego opis autor przedstawiał jako przekaz otrzymany od przedstawicieli Wschodu. We wstępie do Dymiącego Boga przywołana zostaje także Szambala Nikołaja Roericha, związana z opowieściami lamów o tajemniczym świecie ukrytym przed zwykłym człowiekiem.
I wreszcie jest admirał Richard E. Byrd oraz przypisywany mu Sekretny pamiętnik, zawierający relację z lotu ku nieznanej krainie i spotkania z jej mieszkańcami. Autentyczność tego dokumentu pozostaje przedmiotem sporów, lecz podobieństwo motywu do historii Olafa Jansena trudno przeoczyć. Sam wstęp wydania wyraźnie zestawia te opowieści ze sobą.
Co więcej, Dymiący Bóg został opublikowany w 1908 roku – na długo przed legendami, które później narosły wokół Byrda i Antarktydy.
Olaf Jansen miał zapłacić za swoją opowieść wysoką cenę. Po powrocie i próbie ujawnienia tego, czego doświadczył, został uznany za obłąkanego i spędził dwadzieścia osiem lat w zakładzie psychiatrycznym. Dopiero pod koniec życia zdecydował się przekazać swoją historię człowiekowi, który miał opublikować ją dopiero po jego śmierci.
Można oczywiście uznać Dymiącego Boga za niezwykłą fantazję początku XX wieku. Można. Tylko wtedy pozostaje jedno pytanie: dlaczego przez stulecia tak wielu niezależnych od siebie ludzi wciąż opowiadało o tym samym – o drugim świecie istniejącym gdzieś obok naszego?
Być może właśnie dlatego pierwsze zdanie wydawniczego wstępu brzmi tak niepokojąco: Prawda jest bardziej zadziwiająca od fikcji.






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.