Opis
Z Kroniki Akaszy nie jest o Atlantydzie w banalnym sensie popularnej sensacji. To nie katalog fantastycznych hipotez ani rozrywka dla poszukiwaczy egzotyki. To próba odczytania najdawniejszych dziejów człowieka jako procesu duchowego: zejścia w materię, podziału, utraty pierwotnej jedności i powolnego zdobywania samoświadomości. Steiner nie opisuje jedynie zaginionych lądów. Opisuje zagubioną pamięć człowieka.
Szczególnie istotne jest to, że tekst ten nie powstaje w oderwaniu od wcześniejszych nurtów ezoterycznych. Steiner świadomie podejmuje dialog z pracami Williama Scotta-Elliotta, zwłaszcza z Historią Atlantydy i Zaginioną Lemurią. Nie chodzi tu o prostą zależność, lecz o coś znacznie ciekawszego: o spotkanie dwóch niezależnych strumieni ezoterycznej rekonstrukcji przeszłości. Anglosaski świat teozoficzny i niemiecki świat duchowej spekulacji nie rozwijały się osobno. Przeciwnie – pozostawały w żywym obiegu idei, intuicji i wzajemnych odniesień. Tam, gdzie Scott-Elliott szkicował mapę pradawnych epok, Steiner próbował wejść głębiej: w psychikę dawnych ludzi, w kosmiczne prawa ich przemiany, w duchowe mechanizmy stojące za dziejami Atlantydy i Lemurii. W tym sensie Z Kroniki Akaszy można czytać jako rozwinięcie, poszerzenie i dopełnienie wcześniejszego obrazu.
Ale prawdziwa siła tej książki tkwi nie tylko w tym, co mówi o przeszłości. Tkwi w tym, co mówi o przyszłości. Gdy Steiner pisze, że ludzkość będzie w przyszłości podzielona na części, których nie będzie już można określać jako rasy, wypowiada myśl, która również dziś brzmi zaskakująco mocno. Nie dlatego, że daje łatwe odpowiedzi, lecz dlatego, że rozsadza prymitywne podziały, które ideologie tak chętnie absolutyzują. Człowiek nie jest zamknięty tu na Ziemi w jakimś biologicznym losie. Jest istotą w drodze.
Podobnie dzieje się z figurą Lucyfera. U Steinera nie jest to karykatura ludowej demonologii, lecz symbol potężnego, niebezpiecznego, i koniecznego impulsu. Bogowie lucyferyczni uczestniczą w procesie, dzięki któremu człowiek uczy się samodzielności; Lucyfer jest tu Niosącym Światło. Zdania te nie są prowokacją dla samej prowokacji. Stanowią klucz do całej wizji autora. Człowiek nie rozwija się w sterylnym świecie prostych przeciwieństw. Dojrzewa w napięciu. Wolność rodzi się w ryzyku. Świadomość kosztuje. A historia duchowa nie jest sielanką, lecz polem zmagań.
Jest wreszcie w tej książce nuta szczególnie przejmująca: nuta wiedzy częściowo ukrytej. Steiner pisze wprost, że o źródłach przekazywanych tu wiadomości jest jeszcze dziś zobowiązany zachować milczenie. To zdanie wyznacza granicę. Autor nie przedstawia siebie jako zwykłego historyka ani komentatora. Mówi z pozycji kogoś, kto uważa się za uczestnika przekazu, którego nie wolno odsłaniać bezwarunkowo i bez względu na gotowość epoki. Można ten gest odrzucić. Można uznać go za zbyt śmiały. Ale nie można odmówić mu konsekwencji. Z Kroniki Akaszy od początku do końca pozostaje książką pisaną z przekonaniem, że istnieje pamięć głębsza niż pamięć archiwów.
Oddając ten tom w ręce Czytelnika, nie proponujemy więc lektury bezpiecznej. To nie jest książka, która pragnie podobać się wszystkim. To tekst zrodzony z epoki duchowego wrzenia, a zarazem skierowany przeciwko temu wszystkiemu, co z ducha czyni narzędzie dominacji. Można czytać go jako mit, jako ezoteryczną historię świata albo jako metafizyczną próbę ocalenia sensu dziejów. W każdym z tych przypadków pozostaje jednym: świadectwem człowieka, który próbował spojrzeć dalej niż jego współcześni – i zapłacił za to wysoką cenę.






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.