Opis
Kiedy Hitler rozmawiał ze mną – kontynuował Rauschning – próbował racjonalnie i konkretnie wyjaśnić swoje powołanie jako zwiastun nowej ludzkości. Mówił, że stworzenie jeszcze się nie zakończyło. Człowiek wyraźnie wchodzi w fazę metamorfozy. Starożytny gatunek ludzki wszedł już w fazę upadku i walki o przetrwanie. Ludzkość wspina się o szczebel co siedemset lat, a stawką walki, na dłuższą metę, jest nadejście Synów Bożych. Wszystkie siły twórcze zostaną skoncentrowane w nowym gatunku. Te dwie odmiany będą szybko ewoluować w różnych kierunkach. Jedna zniknie, a druga rozkwitnie. Będzie nieskończenie lepsza od współczesnego człowieka. Czy rozumiesz teraz głęboki sens naszego ruchu narodowosocjalistycznego? Kto widzi w narodowym socjalizmie tylko ruch polityczny, niewiele o nim wie…
W słowach Nikoli Tesli: W dniu, w którym nauka zacznie badać zjawiska niefizyczne, dokona większego postępu w ciągu jednej dekady niż we wszystkich poprzednich stuleciach swojego istnienia – tkwi klucz do zrozumienia tego, czym był Czarny Zakon SS. To nie był tylko aparat represji. To był zakon inicjacyjny, który – wypaczony moralnie – dążył do odtworzenia dawnej wiedzy Atlantydy i cywilizacji przedludzkich, z wykorzystaniem techniki i rytuału jako narzędzi do kontaktu z wyższymi wymiarami.
Eksperyment Younga – ukazujący wpływ obserwatora na wynik pomiaru – pokazuje, że rzeczywistość nie jest jedynie zbiorem fizycznych faktów, ale strukturą świadomości. To w tę przestrzeń celowali ludzie pokroju Himmlera. Ich wizja przyszłości nie była materialistyczna. Była niefizyczna, energetyczna, okultystyczna.
Zakon SS czerpał z wielu źródeł: z hinduizmu i bramińskiej tradycji (Aryowie), z idei rasy korzennej Heleny Bławatskiej, z kabały i mitologii nordyckiej, z gnozy i geomancji. Louis Jacolliot ostrzegał przed tym już w XIX wieku, widząc, że niemieccy uczeni nie szukają prawdy, lecz narzędzi do dominacji. I tak się stało.
Zamek Wewelsburg miał być środkiem spirytualnej rekonstrukcji Graala. Towarzystwo Thule – emanacją ariosofii i mitów Hiperborei. Towarzystwo Vril, z Marią Orsić jako medium, miało być anteną przekazu od istot z Aldebarana. Ich technologia i idee były świadectwem, że III Rzesza nie tylko wierzyła w inny porządek świata, ale aktywnie go przywoływała. I chociaż wielu uzna to za mit, historia SS pokazuje, że granica między mitem a rzeczywistością nie była dla nich sztywna.
Podsumowując: To nie był zwykły reżim. To był projekt mistyczno-technologiczny: budowa nowego człowieka opartego na starożytnej wiedzy i rytuale. Ich celem była transformacja świata bez miłości, bez pokory, bez etyki. Tylko moc. A to musiało prowadzić do upadku.
Ta książka to nie tylko opowieść o przeszłości. To ostrzeżenie przed tym, co może się powtórzyć.
Bo historia nie znika. Ona zmienia barwy.






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.