Opis
Nietoperze Gustava Meyrinka należą do tej kategorii, których się nie czyta wprost, bo to one czytają nas.
To siedem nowel wymykających się prostym klasyfikacjom. Groza miesza się tu z groteską, satyra z metafizyką, sen z jawą, a codzienność w każdej chwili może uchylić się jak źle domknięte drzwi i odsłonić coś, czego być może lepiej byłoby nie zobaczyć. Meyrink nie opowiada zwykłych historii. Buduje szczeliny w rzeczywistości.
W jednym momencie czytelnik znajduje się w świecie pozornie znajomym – w domu, gospodzie, gabinecie uczonego, klasztorze, pośród zwyczajnych ludzi. Chwilę później zaczyna dostrzegać, że za przedmiotami, gestami i przypadkami kryje się druga warstwa. Cień. Znak. Mechanizm, którego istnienia bohaterowie wcześniej nie podejrzewali. I wtedy zaczyna się prawdziwy Meyrink.
W Mistrzu Leonardzie śledzimy człowieka uwikłanego w przekleństwo rodu, winę, dziedziczoną pamięć i obsesję, która prowadzi go przez świat w poszukiwaniu czegoś, co być może od początku znajdowało się w nim samym. Pojawiają się templariusze, tajemne imiona, wizje, szarlatani, Bafomet, śmierć, odrodzenie i pytanie o to, czy człowiek jest rzeczywiście ofiarą losu, czy może sam nadaje moc temu, czego się lęka.
To właśnie tutaj Meyrink pokazuje swoją niezwykłą umiejętność prowadzenia czytelnika po granicy pomiędzy duchowym wtajemniczeniem a szaleństwem. Znachor może być oszustem, a jednocześnie przekazywać prawdę. Widmo może być urojeniem – ale działać realniej niż człowiek. Demon może istnieć tylko dlatego, że ktoś przyznał mu władzę. W jednej z najbardziej sugestywnych scen strach przed Panem Świata rozpada się nagle, odsłaniając coś znacznie bardziej niepokojącego: być może największe moce, którym człowiek się podporządkowuje, istnieją dlatego, że sam oddaje im własną siłę. Ale Nietoperze to nie jedna historia. To siedem różnych zejść pod powierzchnię świata.
Mistrz Leonard. Spektakl świerszczy. Jak doktor Hiob Paupersum przyniósł córce czerwone róże. Amadeusz Knödlseder – sęp padlinożerca. Spotkanie pana J. H. Obereita z pijawkami czasu. Kardynał Napellus. Czterej księżycowi bracia. Już same tytuły brzmią jak fragmenty snu odnalezionego w starej księdze.
Meyrink prowadzi czytelnika przez świat uczonych badających osobliwe istoty, tajemniczych wtajemniczonych, absurdalnych mieszczan, religijnych fanatyków, mistyków, oszustów i ludzi, którzy nagle zaczynają podejrzewać, że czas, materia oraz własna tożsamość wcale nie są tym, czym wydawały się jeszcze chwilę wcześniej.
W Spektaklu świerszczy racjonalny świat europejskiej nauki styka się z rzeczywistością Wschodu, gdzie opowieści o Dugpach, pradawnej religii Bon, ścieżce lewej ręki i istotach potrafiących przeniknąć złudzenie czasu i przestrzeni przestają brzmieć jak niewinne zabobony. I właśnie na tym polega siła tej książki. Meyrink nie daje czytelnikowi bezpiecznego miejsca.
Nie mówi wyraźnie: to jest sen, to jest obłęd, to jest magia, to jest prawda. Pozostawia wszystkie drzwi uchylone. Bohater może mieć halucynacje. Może być ofiarą manipulacji. Może dotykać rzeczywistości duchowej. A może wszystkie te możliwości są jednocześnie prawdziwe. Dlatego Nietoperze są czymś więcej niż zbiorem opowiadań grozy.
To literatura inicjacyjna ukryta pod formą fantastyki. Zbiór symboli, metafor i pytań o naturę człowieka, wolną wolę, czas, winę, przeznaczenie, śmierć i przebudzenie. Meyrink nie moralizuje i nie wyjaśnia. Zamiast odpowiedzi daje zagadkę. Zamiast dogmatu – doświadczenie. Jak podkreślono we wstępie do niniejszego wydania, każda z siedmiu nowel działa jak osobna pieczęć: ma własny rytm, własne przesłanie i własny cień.
Tytułowe nietoperze nie są więc przypadkowe. Siedem nietoperzy. Siedem historii. Siedem podróży przez mrok. Nietoperz widzi tam, gdzie człowiek widzi tylko ciemność. Być może właśnie dlatego Meyrink wybrał ten symbol. Bo jego opowieści prowadzą dokładnie tam, dokąd zwykle nie chcemy patrzeć – w miejsca, gdzie kończy się pewność, a zaczyna pytanie. I być może po przeczytaniu tej książki najważniejsze nie będzie to, co właściwie wydarzyło się bohaterom. Lecz to, dlaczego niektóre z tych historii zaczynają niepokojąco przypominać coś, co już znamy z własnego wnętrza.






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.