Opis
Świat Meyrinka jest śmieszny tylko do chwili, w której przestaje być bezpieczny.
Fioletowa śmierć i inne nowele to zbiór ośmiu opowieści pokazujących niemal całe spektrum pisarskiego talentu Gustava Meyrinka – od groteski i bezlitosnej satyry, przez czarny humor i makabrę, aż po czystą metafizyczną grozę. Każda z nowel jest osobnym mikrokosmosem, rządzącym się własną logiką, a jednak wszystkie łączy jedno: nieustanne przeczucie, że za dobrze znaną rzeczywistością czai się coś obcego, absurdalnego i niebezpiecznego. To Meyrink w swojej najbardziej przewrotnej postaci.
Potrafi przez kilka stron bawić czytelnika farsą, groteskowym dialogiem czy absurdem ludzkiej pychy, by chwilę później pozostawić go sam na sam z obrazem śmierci, obłędu albo rzeczywistości, która nagle przestaje podlegać znanym prawom.
W zbiorze znalazły się: Gęsta woda, Urna z St. Gingolph, Całe istnienie to płomienne cierpienie, Automobil, Blamol, Zakwas z koziej skóry, Gorączka oraz tytułowa Fioletowa śmierć.
Już Urna z St. Gingolph pokazuje mroczniejsze oblicze autora. W opuszczonym parku, pośród ruin dawnego zamku, stoi kamienna urna – milczący świadek tragedii, której pamięć zdaje się przetrwać ludzi, budynki i całe pokolenia. Sen miesza się tu z jawą, natura zdaje się pamiętać cudzą winę, a zwyczajny krajobraz stopniowo zamienia się w przestrzeń przesyconą grozą.
W Całe istnienie to płomienne cierpienie Meyrink prowadzi czytelnika w zupełnie inną stronę. Człowiek niesprawiedliwie uwięziony wychodzi na wolność, ale odkrywa, że same otwarte drzwi nie wystarczą, by odzyskać życie. Dopiero widok istot zamkniętych w klatkach budzi w nim coś, czego wcześniej nie rozumiał. Wolność, cierpienie i współczucie przestają być abstrakcyjnymi pojęciami i stają się brutalnie realne.
Ale Meyrink równie chętnie szydzi.
W Automobilu uczony, uzbrojony w wzory, logikę i niewzruszoną pewność własnego rozumu, odmawia przyjęcia do wiadomości istnienia samochodu stojącego niemal przed jego nosem. Gdy rzeczywistość zaczyna podporządkowywać się jego teorii zamiast doświadczeniu, groteska nabiera niepokojącego wymiaru. Czy to tylko kpina z akademickiej pychy? A może sugestia, że przekonania człowieka mogą być potężniejsze, niż chciałby przyznać?
W Blamolu dostajemy z kolei absurdalny podwodny świat, w którym lekarze niekoniecznie zajmują się leczeniem, nowoczesne specyfiki zmieniają się szybciej niż choroby, a naukowy autorytet zawsze potrafi znaleźć wyjaśnienie – nawet wtedy, gdy fakty jawnie mu przeczą. Groteska jest tu komiczna, ale śmiech szybko staje się gorzki.
Meyrink nie oszczędza również religijności, instytucji, społecznych mód ani ludzkiej potrzeby podporządkowania wszystkiego prostym receptom. Jego bohaterowie bywają pewni siebie dokładnie do chwili, w której świat pokazuje im, jak niewiele naprawdę rozumieją.
Kulminacją tomu jest jednak Fioletowa śmierć.
Sir Roger Thornton wyrusza w Himalaje, przekonany, że za opowieściami o tybetańskich tajemnicach może kryć się realna wiedza. Europejska pewność siebie zderza się tam z czymś, czego nie można łatwo zaklasyfikować ani jako zabobonu, ani jako znanego zjawiska przyrodniczego.
Wkrótce pojawia się słowo. Jedno słowo. Wypowiedziane na głos uruchamia coś niewytłumaczalnego. Ludzkie ciało traci formę i zamienia się w jasnofioletową, galaretowatą masę. Początkowo wygląda to jak lokalna osobliwość, może broń, może tajemna praktyka. Potem jednak relacja trafia do gazety. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa katastrofa. Ludzie czytają. Powtarzają. Przekazują informację dalej. Bombaj pustoszeje. Kwarantanna okazuje się spóźniona. Wieść rozchodzi się przez telegraf i kabel na cały świat, a wraz z nią rozprzestrzenia się śmierć. Epidemia nie przenosi się przez dotyk, powietrze ani wodę. Przenosi się przez dźwięk. W krótkim czasie połowa ludzkości przestaje istnieć. Okazuje się, że odporni są jedynie ci, którzy nie słyszą.
I wtedy pojawia się jedna z najbardziej charakterystycznych dla Meyrinka ironii: człowiek, który odkrywa mechanizm zagłady i chce ostrzec świat, czyni to publicznie – wypowiadając dokładnie to słowo, którego wypowiedzieć nie wolno. Groza miesza się tu z absurdem, a absurd z czymś zadziwiająco nowoczesnym. Bo Fioletowa śmierć nie jest tylko opowieścią o epidemii. To również historia o informacji, która zabija właśnie dlatego, że ludzie nie potrafią powstrzymać się od jej powtarzania. O wiedzy, która zamiast ocalać może niszczyć. O świecie, w którym największym zagrożeniem nie musi być trucizna, bakteria ani broń. Wystarczy jedno słowo. I ktoś, kto je usłyszy.
Fioletowa śmierć to Meyrink błyskotliwy, okrutny, zabawny i niepokojący. Zbiór, w którym śmiech bardzo często jest tylko krótką przerwą przed czymś znacznie ciemniejszym. Jak napisano we wstępie: jego nowele są niczym katalog stanów duszy początku XX wieku – pełnych lęku, fascynacji i poczucia, że rzeczywistość nie kończy się tam, gdzie zwykliśmy stawiać jej granice.
Najbardziej niebezpieczne rzeczy nie zawsze przychodzą z zewnątrz. Czasem wystarczy je wypowiedzieć.






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.