Opis
Co jeśli świat, który znamy, jest tylko snem? I co stanie się z człowiekiem, kiedy ten sen zacznie się rozpadać?
Zielona twarz Gustava Meyrinka to jedna z najbardziej niezwykłych powieści ezoterycznych początku XX wieku. Powstała równolegle z Golemem i pod wieloma względami stanowi jego duchowe dopełnienie. Obie książki wyrastają z podobnego źródła: fascynacji tajemnymi tradycjami, legendą, przeznaczeniem oraz możliwością istnienia rzeczywistości ukrytej za światem dostępnym naszym zmysłom.
Akcja rozgrywa się w Amsterdamie po wielkiej wojnie – mieście pełnym uchodźców, wykorzenionych ludzi, szarlatanów, mistyków, artystów, handlarzy, arystokratów, fanatyków i tych, którzy przestali już wierzyć, że stary porządek może zostać odbudowany. Cywilizacja z pozoru trwa nadal, lecz pod powierzchnią pojawiają się pierwsze pęknięcia. Ludzie są niespokojni. Świat przyspiesza. Dawne wartości tracą znaczenie. Poczucie, że nadchodzi coś nieodwracalnego, przenika niemal każdą stronę powieści.
W tym świecie pojawia się Fortunatus Hauberrisser – człowiek zmęczony rzeczywistością, próbujący uwolnić się od schematów, odziedziczonych po poprzednich pokoleniach. Pragnie patrzeć na świat inaczej, jakby po raz pierwszy. Nie przeczuwa jeszcze, że jego przypadkowa wizyta w osobliwym sklepie stanie się początkiem drogi, z której nie będzie już odwrotu.
Tam właśnie dostrzega twarz. Oliwkowozieloną. Nienaturalnie starą, a zarazem pozbawioną zwykłych oznak wieku. Twarz człowieka o oczach przypominających otchłanie, z czarną przepaską na czole. Istoty, która twierdzi, że pamięta czasy, gdy ludzie chodzili z kamiennymi toporami, potop oraz całe epoki ludzkiej historii. Kim jest? Chidherem Grünem? Zielonym? Wiecznym Żydem? Wędrującym świadkiem kolejnych epok? A może czymś znacznie starszym niż legenda? Meyrink świadomie nie daje prostej odpowiedzi.
Od chwili spotkania z Zieloną Twarzą świat Hauberrissera zaczyna się zmieniać. Zbiegi okoliczności układają się w ciągi. Imiona powracają. Obrazy ze snów pojawiają się w rzeczywistości. Ludzie zaczynają wypowiadać słowa, które zdają się odpowiadać na pytania jeszcze niezadane. Przypadek powoli przestaje wyglądać jak przypadek.
Hauberrisser zaczyna podejrzewać, że wydarzenia nie następują po sobie chaotycznie, lecz są fragmentami większego wzoru, którego człowiek zwykle nie potrafi zobaczyć. A wokół niego świat zaczyna coraz wyraźniej przypominać statek płynący ku katastrofie.
Meyrink opisuje społeczeństwo po wojnie jako cywilizację wewnętrznie rozbitą – pełną ludzi szukających zapomnienia w rozrywce, pieniądzach, ideologiach, seksualności, religijnych uniesieniach i kolejnych obietnicach zbawienia. Pod groteską i satyrą pojawia się jednak znacznie mroczniejsza myśl: wojna być może nie była katastrofą samą w sobie, lecz tylko symptomem głębszej choroby. Świat nie wraca do normalności. Przeciwnie – coraz gwałtowniej zsuwa się ku czemuś nieznanemu.
Właśnie tutaj Zielona twarz zaczyna przekraczać granice zwykłej powieści. Meyrink prowadzi czytelnika ku idei przebudzenia. Człowiek jest przekonany, że żyje świadomie. Tymczasem może tylko śnić sen o własnym życiu. Im bardziej wikła się w pracę, ambicje, pragnienia, lęki i codzienną gonitwę, tym mocniejsza staje się sieć snu. Prawdziwe przebudzenie wymaga czegoś zupełnie innego: odkrycia praw rządzących wewnętrzną naturą człowieka i nauczenia się patrzenia poza formę.
W jednym z kluczowych fragmentów powieści pada ostrzeżenie: Przygotuj się na nadchodzący czas.
Zegar świata zbliża się do dwunastej. Ma nadejść duchowa równonoc – moment, w którym światło zrówna się z ciemnością, a człowiek zostanie zmuszony do wyboru pomiędzy dalszym snem a przebudzeniem.
Jednocześnie w życie Hauberrissera wchodzi Ewa. Miłość, która mogłaby w innej powieści stać się zwyczajnym romansem, tutaj staje się elementem znacznie większej przemiany. Granica pomiędzy miłością, śmiercią i duchowym zjednoczeniem zaczyna się zacierać.
Czy umarli naprawdę odchodzą? Czy człowiek żyje tylko wtedy, kiedy porusza się jego ciało? I czy możliwe jest, że ktoś uznawany przez świat za martwego przebudził się naprawdę – podczas gdy ci, którzy oddychają, nadal pozostają pogrążeni we śnie?
Meyrink prowadzi tę historię coraz dalej – ku mistyce, wizjom, przełamaniu granic świadomości i katastrofie, która przestaje być jedynie metaforą.
Nad Amsterdam nadciąga coś potężnego. Wiatr zamienia się w huragan. Miasto zaczyna się rozpadać. Wieże kościołów chwieją się i unoszą w powietrzu, woda zostaje wyrwana z kanałów, kamienne bloki wirują nad ulicami. Stary świat dosłownie zostaje zmieciony z powierzchni ziemi. A jednak w samym środku zagłady pojawia się inna możliwość. Nie koniec. Przemiana.
Zielona twarz to powieść grozy, satyra na europejską cywilizację, romans mistyczny i opowieść inicjacyjna w jednym. Meyrink nieustannie igra z czytelnikiem: nigdy nie wiadomo, czy wydarzenia są snem, halucynacją, symbolem, objawieniem czy rzeczywistością bardziej realną niż świat materialny.
I właśnie dlatego ta książka pozostaje tak niepokojąca. Bo po pewnym czasie pytanie przestaje brzmieć: kim jest człowiek o Zielonej Twarzy? Zaczyna brzmieć inaczej: jeżeli naprawdę śpimy – po czym poznamy, że nadeszła pora przebudzenia?






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.